Wiśnione

Lifestylowy blog o modzie, jedzeniu i podróżach Kasi i Marcina Wiśnionych. email: kasia@wisnione.pl

Wiśnione fotki styczeń/luty 2017

Polecę dzisiaj delikatnym plagiatem (chociaż wolę określenie inspiracja) i zapodam Wam wpis podpatrzony u mojej znajomej blogerki Moaa – pozdrawiam Madziu! 😉 Dużo się u nas ostatnio dzieje, ale nie wszystko nadaje się na bloga. Postanowiłam więc stworzyć serię wpisów ze zdjęciami z telefonu, które będą podsumowywać mijający miesiąc. Luźno i z przymrużeniem oka. Mam nadzieję, że taka forma przypadnie Wam do gustu.

Zacznijmy od stycznia. Nowy rok rozpoczęliśmy długo wyczekiwanym urlopem. Tak jak zapowiadałam w jednym z wcześniejszych postów TU, postanowiliśmy uciec przed zimą. Wybór padł na Egipt i słoneczne Marsa Alam. Muszę przyznać, że termin wybraliśmy idealnie, bo akurat w tamtym momencie w Polsce były największe mrozy i robiło mi się zimno na samą myśl o powrocie.

 

Było dokładnie tak, jak to sobie zaplanowaliśmy, czyli słodkie nic nie robienie na rozgrzanej plaży. Tydzień wolnego od dzieci, pracy i przede wszystkim od zimy!

Zupełnie dla mnie niespodziewanie, złapałam tam nową zajawkę jaką jest snorkeling. Jestem kiepskim pływakiem i raczej zachowawczo podchodzę do wody, szczególnie w morzu. Dałam się jednak namówić Wiśnionemu i nie chciałam już wychodzić z wody! Cudowne przeżycie! Do tej pory jestem pod wrażeniem piękna rafy koralowej i nie mogę się doczekać kolejnej okazji. Przy okazji wspomnę że trzeba być mną, żeby przeziębić się na wakacjach w Egipcie. Tak, tak przewiało mnie przez te ciągłe pływanie w morzu, które w okresie zimowym nie jest już tak gorące jak latem. Brawo ja!

Aby polepszyć swoją kiepską ostatnimi czasy odporność, zdecydowałam się na dietę sokową od Sportfood. Wszystkie produkty są bezglutenowe, bez GMO, konserwantów czy sztucznych barwników i do tego mega pyszne! Ale o tym napiszę Wam więcej w oddzielnym poście 😉 Zostawię Wam tylko kod rabatowy: wisnione z którym do końca marca macie -20% rabatu na zamówienia ze strony sportfoodsoki.pl. Polecam Wakacyjną Przygodę i Eliksir Miłości <3

Po powrocie, ciężko było nam wrócić do rzeczywistości. Całe szczęście trwał karnawał, więc wybraliśmy się na bal Transgourmet. Wybaczcie jakość zdjęć, ale mój telefon nie radzi sobie w kiepskim świetle. Mogę tylko napisać, że spodziewałam się sztywnej imprezy z której szybko uciekniemy a stanęło na tym że dawno się tak dobrze nie bawiłam. Pyszne jedzenie, stacje live cookingu, dobre alkohole (w tym mój ulubiony Stumbras!) no i przede wszystkim doborowe towarzystwo! To był udany wieczór.

Po tak znakomicie zakończonym styczniu, luty zapowiadał się bez większych atrakcji. Nasze małe Wisienki rozpoczynały ferie zimowe, więc ja jak co roku planowałam jak im ten wolny czas zapełnić. Niestety nie znalazłam żadnych ciekawych atrakcji w naszej okolicy (albo i stety), więc stwierdziłam, że mogę zabrać ich gdzieś dalej. Pierwszym pomysłem był Londyn. Nasze dzieci nigdy tam nie były a najmłodszy syn ma dosyć ciekawe zainteresowania. Jara się wszelkiego rodzaju komunikacją miejską 🙂 Tak, wiem – trochę to dziwne, ale uwielbia jeździć autobusami, pociągami i metrem. Przypuszczam że w Londynie czułby się jak w raju. Plany jednak w ostatniej chwili się pozmieniały i na totalnym freestylu polecieliśmy do naszej ukochanej Malagi. Nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło 😉 Trochę smuteczek, że bez Wiśnionego, ale cóż, ktoś musi pracować, żeby ktoś inny mógł odpoczywać.

To co uwielbiam w Hiszpanii, oczywiście oprócz cudownej pogody, to przepyszne jedzenie.

Co tu dużo pisać, ferie w Maladze okazały się strzałem w dyszkę. Odpoczęliśmy, naładowaliśmy bateryjki pięknym hiszpańskim słońcem i uwaga, uwaga połapaliśmy Pokemony 🙂 Gwarantuję Wam, że takiego zatrzęsienia jak tam, nigdzie w Polsce nie znajdziecie!

Po naszym powrocie, luty zakończyliśmy przedpremierową kolacją w nowo otwieranej restauracji Warszawski Sznyt, ale o tym już w kolejnym wpisie 😉

No i to by było na tyle. Dajcie znać co myślicie o tego typu postach. Czy chcecie regularnie takie zdjęciowe podsumowania, czy kompletnie Was to nie interesuje i niepotrzebnie się uzewnętrzniam? Jeśli chcecie, to w jakiej formie? Czy nie przegięłam z ilością fotek? Powinno być ich mniej? A może bez sensu się rozpisałam i powinnam skupić się na samych zdjęciach? Będę wdzięczna za wszystkie opinie!

 

 

 

 

Next Post

Previous Post

  • Przeziębić się w Egipcie, no nieźle. W Maladze nie byłam, ale podobno jest tam pięknie. Fajne foteczki.

    • Jak się siedzi pół dnia w wodzie i rybki podziwia, to można 🙂 A w Maladze jest przepięknie! Dzięki wielkie 😉

  • Ale mi miło! Świetnie, że też będziesz robić mixy 🙂

    • Zainspirowałaś mnie Magda 😉 Tyle tego zalega na telefonie 🙂

  • Jezuuu, słońce słońcem, ale głodny się zrobiłem 🙂

    • Hehe 🙂 Bo ja to mam wieczny niedobór słońca! Ale zobaczysz następne posty, będzie sporo jedzenia 😉

  • W takiej wodzie to nawet ja chetnie bym popływała <3 A o ile pływać uwielbiam, tak żywych zbiorników unikam jak ognia.

    • To ja mam podobnie. Pływam kiepsko, ale na basenie lubię. Natomiast do morza mam uraz, po tym jak za gówniarza topiłam się we Włoszech. Fale znosiły mnie coraz dalej a ja krzyczałam jak szalona pomocy. Tylko w tym szoku, zapomniałam że nikt mnie nie rozumie i Włosi zamiast mi pomóc, to radośnie do mnie machali 😂

  • Ilona Wróblewska

    🙂 Mój mąż jest mistrzem w łapaniu infekcji w trakcie urlopu lub chwilę po powrocie – w Bułgarii angina, po Dominikanie angina, w Portugalii angina… 🙂 Więc możecie sobie podać rękę! 🙂 Snorkeling to coś wspaniałego! Pierwszy raz miałam okazję pływać z rurką w Chorwacji i się zakochałam. 🙂
    Pozdrawiam!

    http://www.cheapholidayperfectstay.blogspot.com

    • No to piąteczka dla męża!
      Ja już się rozglądam gdzie można popływać z rurką 😂 i Chorwacja też jest na liście. To uzależnia!

  • Moa robi to świetnie. Nie za dużo, nie za mało. To co nie nadaje się na bloga to świetnie wkomponuje się w podsumowanie miesiąca. Nie każda fotka musi być genialna. To raczej taki luz i bez spiny post, który wydaje się, że każdy lubi.

    • Dlatego Magdzie pozazdrościłam 😂

  • Taki cykl znam z bloga Make Life Easier i bardzo go lubię 🙂 takie miesięczne podsumowania są zarówno refleksyjne, jak i bardzo motywujące! Sama nieraz przymierzałam się do wprowadzenia czegoś podobnego na swoim blogu, ale do tej pory mi się nie udało 🙁 Pozdrawiam serdecznie!

    • Doskonale rozumiem 😉 Ja się przymierzałam od kilku miesięcy!

  • Dee

    Zazdroszczę nurkowania <3

  • Zazdroszczę tej możliwości podróżowania! Przepiękne zdjecia! 😀

    • Możliwość ma każdy, tylko nie każdy potrafi się zorganizować 😉👍

  • Świetne fotki!

  • Piękne zdjęcia! Sama chętnie bym się wybrała gdzieś do ciepłych krajów, aby chociaż na chwilę oderwać się od rzeczywistości 😉

  • zdjęcia piękne i nastrajają do dalekich podróży 🙂 no i ta tęsknota za słońcem coraz bardziej mną targa

  • Mi się bardzo podoba! Aż pozazdrościłam wyjazdów! Już nie mogę się doczekać, aż gdzieś się wybiorę 😉

  • Powiem Ci, że bardziej niż tego słońca zazdroszczę Ci hiszpańskiego jedzenia! A cykl miesięcznych podsumowań, to fajna rzecz 🙂

  • Tylko pozazdrościć tak pięknie spędzonych dwóch pierwszych miesięcy roku 🙂 Pozdrawiam, A.

  • MEEGA taka forma!! 😀 Ja nie ogarniam rzeczywistości, co dopiero śledzenie Ulubionych Wariatów- a tu mam wszystko w pigułce 😀
    I proszę proszę- jest współpraca! Czy toi znaczy że już oficjalnie jesteś VIP Blogerem?:D
    ps.Ten snapik <3

  • smakowicie 😉

  • Motivation Day

    Piękne zdjęcia! A snorkeling jest super! Miałam okazję wypróbować i przeżycie jest niezapomniane! A patrząc na zdjęcie jedzenia aż zrobiłam się głodna 😛 Pozdrawiam. M.

    • Czyli dobrze uchwyciłam potrawy 👍😂

  • Radość bije z tych zdjęć! Bardzo fajny cykl, można chyba bardziej docenić spędzony czas, jak się tak spojrzy wstecz i na nowo sobie poprzeżywać:) Zgłodniałam po zdjęciach jedzenia:D

    • Dziękuję! To prawda, można docenić 😉

© 2017 Wiśnione

Theme by Anders Norén