Wiśnione

Lifestylowy blog o modzie, jedzeniu i podróżach Kasi i Marcina Wiśnionych. email: kasia@wisnione.pl

Ciasto z czarnej marchwi

marchewkowiec to bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu ciasto. Spokojnie poradzi sobie z nim nawet taki wypiekowy amator jak ja. Do tego jest wilgotne, puszyste i idealnie nadaje się na jesienne wieczory przy herbatce.

Dlaczego zdecydowałam się na czarną marchew? Poza tym że była akurat dostępna w osiedlowym sklepie i podobał mi się jej kolor, to okazuje się że ma wiele innych, cennych zalet. Otóż zawiera więcej witamin, beta karotenu i przeciwutleniaczy niż marchew pomarańczowa. Natomiast w smaku niewiele się różni od tej standardowej, poza tym że jest mniej słodka. Co dla mnie- osoby która ze słodyczy najbardziej lubi stejki, jest akurat zaletą.

Składniki:

  • 350 g czarnej marchewki
  • 3 jajka
  • 160 ml oleju
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 150 g cukru
  • sok z połówki cytryny
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 szklanki rodzynek
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich

 

Marchewkę obieramy i ścieramy na tartce na najmniejszych oczkach. Jeśli jesteście takimi leniami jak ja, to można też użyć blendera. Szybciej, wygodniej a efekt taki sam.

Wygląda trochę jak buraczki.

Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Cienkim strumieniem stopniowo dolewamy olej, cały czas miksując. Następnie dodajemy sok z cytryny i stopniowo zmniejszając obroty miksera dodajemy startą marchew. Do drugiej miski wsypujemy mąkę, proszek, sodę i orzechy z rodzynkami. Dokładnie wymieszamy łyżką i dodajemy do ciasta. Gotową masę przelewamy do wysmarowanej tłuszczem tortownicy i pieczemy około 45 min w 180 stopniach.

Po ostudzeniu posypujemy ciasto cukrem pudrem, kroimy i gotowe! Teraz wystarczy zaparzyć herbatkę, przygotować książkę i wskoczyć pod kocyk.

Być może zauważyliście, że jest to pierwsze ciasto na naszym blogu. Po części dlatego, że ja nie przepadam za wypiekami, ale nie jest to jedyny powód. Otóż niestety nie posiadamy w domu odpowiedniego piekarnika. Mamy tylko taki mały, biedronkowy sprzęcik, który jako jedyny zmieścił się do naszej mikro kuchni. Niby daje rade, ale ciast kompletnie nie ogarnia. Wychodzą same zakalce, więc darowaliśmy sobie wypieki. Takie uroki mieszkania w wynajmowanym domu. Dlatego gdy tylko zobaczyłam nową kuchnię Amica Gosi(siostry Marcina) z mega wypasionym piekarnikiem, to nakręciłam się na ciasto jak małe dziecko. Stwierdziłam że to musi być przeznaczenie! Najpierw dostaję od Lidla ogromną paczkę, wypełnioną po brzegi mąką- no nic tylko piec. Potem czarne marchewki patrzą na mnie w sklepie, niemal krzycząc ” weź nas do domu!”, no i na koniec ten piekarnik. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały że muszę zrobić ciasto. Miałam akurat kilka spraw do załatwienia w Olsztynie, więc pomyślałam że wpadnę przy okazji na szybkie ploty przy herbacie. Patrząc na to teraz, sama nie wiem czy to był dobry pomysł, bo od kilku dni kombinuję której szafki z kuchni mogę się pozbyć, by upchnąć tam kuchenkę 🙂 No rewelacyjny sprzęt Amica.

  • Przede wszystkim mogłabym pobawić się w końcu w wypieki. Dzięki równomiernemu pieczeniu ciasto wyszło piękne i puszyste, więc utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że moje poprzednie zakalce to wina kiepskiego piekarnika. Jednak dobry sprzęt to połowa sukcesu.
  • Piekarnik o rozmiarach XXL, więc nie trzeba piec na raty. Ogromna wygoda dla rodzin z dziećmi, lub dla osób które tak jak my, często zapraszają gości. 65 litrów pojemności pomieści wszystko!
  • Drzwi z potrójną szybą które się nie nagrzewają. Pomijając fakt że mamy dzieci, więc to dla nich spore zabezpieczenie przed przypadkowymi oparzeniami. To muszę przyznać że to udogodnienie głównie dla mnie. Tyle razy co złapałam z rozpędu za gorące drzwiczki…
  • Stabilne ruszty żeliwne, które można myć w zmywarce. Nie dość że wygodne, to jeszcze ładnie wyglądają.
  • Aż 10 różnych opcji pieczenia i sporo dodatkowych opcji. Moje ulubione to rożen obrotowy, funkcja rozmrażania,  i szybki nagrzew. Jaka to wygoda, włączyć piekarnik dosłownie chwilę przed przystąpieniem do pieczenia. 150 stopni w 4 minuty i mam pewność że zdążę ze wszystkim. Przy moim tempie życia, to niezwykle istotne. W innym wypadku, napiłabym się u Gosi herbatki, bo na ciasto nie starczyłoby już czasu.
  • Jakby tego było mało to jeszcze sam się czyści, dzięki funkcji czyszczenia katalicznego- taki spryciarz. By oczyścić panele, wystarczy ustawić piekarnik na 250 stopni na jedną godzinę. Czysta przyjemność i pełen komfort

Chyba czas najwyższy pomyśleć o budowie własnego domu z dużą, przestrzenną kuchnią, która pomieści wszystkie niezbędne sprzęty. Gdybyście mieli na oku jakąś niedrogą działkę w okolicach Legionowa, to koniecznie dajcie mi znać!

 

 

 

Wpis powstał we współpracy z marką Amica.

 

Next Post

Previous Post

  • Jud

    Miałam w ogródku taką już któryś rok z rzędu, ale chyba była ciut inna, bo według mnie bardziej słodka. W każdym razie ciacho pierwsza klasa 🙂

  • Muszę przyznać, że czarnej marchwi chyba nie próbowałam albo tego nie pamiętam. Wydaje mi się, że jadłam kiedyś w restauracji, ale nie przypominam sobie w jakiej wersji. Takiego ciasta chętnie bym spróbowała.

  • Mirka

    Wiesz, że nie wiedziałam, że taka marchewka w ogóle istnieje? 😉 Ale ciasto wygląda bardzo apetycznie ❤️

  • Patrycja Wyrozumska

    Nie miałam pojęcia o istnieniu czarnej marchewki 🙂

  • Weronika Bogusia Ossowska

    Ciekawy przepis, nigdy bym nie wpadła na wykorzystanie czarnej marchwi w ciastach. Świetny pomysł! 🙂

  • Zaskakująca ta marchewka, jeszcze takiej nie widziałem. 😉

© 2017 Wiśnione

Theme by Anders Norén