Wiśnione

Lifestylowy blog o modzie, jedzeniu i podróżach Kasi i Marcina Wiśnionych. Londyn/Warszawa/Malaga email:kasia@wisnione.pl

Weekend w Atenach

Podobno 2-3 dni wystarczą by zwiedzić ateny. Czy aby na pewno?

Zacznijmy od tego, że pomysł o wycieczce do Aten narodził się w naszych głowach bardzo spontanicznie. Pod koniec lutego obchodzę urodziny i planowaliśmy spędzić je w Wietnamie. Jednak jak to czasem bywa, plany planami a życie swoje. Urlop musieliśmy przełożyć na kwiecień, więc pozostało pytanie- jak chcę spędzić swoje urodziny? Cóż, miałam już w głowie wizję smażenia się na plaży, więc wyjście ze znajomymi do jednej w warszawskich restauracji brzmiało przy tym mało egzotycznie. Ale przecież nie ma sensu wybrzydzać! Nakręciłam się na pyszne greckie jedzenie i cieszyłam się że spędzimy miły, smaczny wieczór w fajnym gronie. No i co? Okazało się że grecka knajpa którą wybrałam, ma tego dnia imprezę zamkniętą i nici z kolejnych planów. Co robi wkurzona Wiśnia jak ma ochotę na greckie jedzenie? Proste. Leci do Grecji! 🙂

Bilety do Aten (piątek- poniedziałek) kupiliśmy za ok. 200 zł za osobę. Można było nawet taniej, ale mogliśmy zostać tylko na weekend, więc inne terminy odpadały. Czy zdążyliśmy zwiedzić najważniejsze atrakcje? Zdecydowanie nie. Ale to też kwestia tego, że zwiedzanie nie było naszym głównym zamiarem. Chcieliśmy przede wszystkim smacznie zjeść, pobawić się i powygrzewać na słońcu. A że w Polsce panowały wtedy mrozy, to słoneczna grecka pogoda sprawiła nam ogromną przyjemność.

Nie będę opisywać co warto zobaczyć w Atenach, bo takich postów znajdziecie w sieci mnóstwo. Tym bardziej że nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkiego co zaplanowaliśmy (jak zawsze). Pokażę Wam to co udało nam się utrwalić na zdjęciach. Wybaczcie kiepską jakość, ale z roztargnienia zapomniałam zabrać ze sobą aparatu.

Pierwszy dzień spędziliśmy na leniwym spacerowaniu po urokliwych Ateńskich uliczkach, buszowaniu po knajpach i wieczornej zabawie. Napawaliśmy się cudowną pogodą i cieszyliśmy widokiem wszechobecnych mandarynek.

Centrum miasta jest czyste, nowoczesne i bardzo turystyczne. W knajpach znajdziecie przyzwoite jedzenie, ale zazwyczaj z zawyżonymi cenami i z daniami dostosowanymi pod turystę. Czyli jest fajnie, ale szału nie ma. My jak to my, postanowiliśmy poszukać czegoś z dala od tego całego zamieszania i zjeść tam gdzie jadają lokalsi. Udaliśmy się więc na targ rybny Central Market, gdzie chcieliśmy obkupić się w pyszne sery, oliwki i inne przysmaki a przy okazji zjeść w polecanym w internetach barze z domowym greckim jedzeniem. Dużym optymizmem napawał nas fakt, że potrawy przyrządzane są z produktów dostępnych na targu. Spodziewaliśmy się więc przystępnych cen, lokalnego klimatu i przede wszystkim pysznej greckiej kuchni. Obsługa w lokalu była przesympatyczna. Żartowaliśmy, rozmawialiśmy z właścicielką i doskonale się bawiliśmy. Zachęceni pozytywnymi opiniami i oczarowani atmosferą, zamówiliśmy praktycznie wszystkiego po trochu. To był błąd! Większości dań nie byliśmy w stanie zjeść. Były zwyczajnie nie smaczne. Jakby tego było mało, na koniec otrzymaliśmy spory rachunek. Ale tak to jest jak w knajpie nie ma menu, a ty na głodnego nawet nie zapytasz o ceny. Nasz błąd.

Jeśli chodzi o warunki higieniczno-sanitarne na targu, to przyznam że nasze panie z Sanepidu padłyby na zawał. Sprzedawcy nakładający jedzenie z kopcącymi się petami w buzi to standard. Zresztą palić można praktycznie wszędzie, nawet w środku w knajpach przy stoliku. Muszę przyznać że to było ciekawe doświadczenie. Jednak szczególnie utkwiło mi w pamięci otoczenie marketu.

Spodziewałam się że nie wszystkie ulice w Atenach są piękne i czyste, jednak nie wyobrażałam sobie że ta przepaść jest aż tak wielka. Do tego stopnia że pomiędzy nowoczesnymi, przeszklonymi budynkami, potrafi stać pustostan. Chociaż może nie do końca pustostan, bo mimo iż okna w budynku zabite dechami, to jednak na balkonie widać pranie. Smutny widok, ale cieszę się że miałam okazję zobaczyć Ateny nie tylko z tej pięknej strony.

Ale koniec już narzekań, teraz czas na same pozytywy! Następnego dnia zaczęliśmy zwiedzanie. A jest tam co zwiedzać. Standardowe punkty do zobaczenia to na pewno:

  • Akropol- niesamowite miejsce, które robi mega wrażenie. Aż czuć zapach historii w powietrzu. Do tego ze wzgórza rozpiera się przepiękny widok na panoramę miasta.
  • Areopag- wzgórze z pięknym widokiem na Akropol i resztę miasta
  • Wzgórze Likavitos-  najwyższe wzniesienie w Atenach. Niezapomniane widoki!
  • Anafiotika- niezwykle klimatyczna dzielnica z charakterystycznymi białymi domkami i wąskimi uliczkami.
  • Plaka- historyczna dzielnica u podnóża Akropolu. Znajdziecie tam wszystko czego potrzeba turyście. Są deptaki, zabytki, muzea, ale też tawerny i stoiska z pamiątkami
  • Syntagma- plac w samym centrum, przy którym odbywa się uroczysta zmiana warty żołnierzy.

Jest tego oczywiście dużo, dużo więcej, ale osobiście uważam że zobaczenie wszystkiego w weekend to duże wyzwanie. No chyba że ktoś lubi wypoczywać w biegu.

Kotki. Wszędzie kotki! Chodzą dosłownie wszędzie i są bardzo towarzyskie 🙂


Wracając do jedzenia, to udało nam się w końcu znaleźć miejsce idealne.  Το νησί to restauracje zainspirowane greckimi wyspami. Za 13 € jesz i pijesz ile chcesz. Nie muszę chyba dodawać że zamówiliśmy praktycznie wszystkiego po trochu? Nie pamiętam dokładnie ile czasu tam spędziliśmy, ale pewnie kilka ładnych godzin. Przepyszne owoce morza, sery, sałatki i najlepsze tzatziki jakie w życiu jadłam! Do tego wino i piwo wliczone do oferty. Muszę przyznać że ciężko było nam się wyturlać z restauracji. Serio! Brzuchy okrągłe jak w zaawansowanej ciąży a spacer do metra zajął nam dwa razy tyle czasu co w poprzednią stronę. Dodam tylko że warto się tam wybrać nieco wcześniej, bo jak wychodziliśmy w godzinach wieczornych, to pod restauracją zawijała się już spora kolejka greków. Przychodzą tam zarówno całymi rodzinami, jak i ze znajomymi i siedzą godzinami, jedzą, piją, głośno rozmawiają i świetnie się bawią. Typowa grecka uczta. Polecam!

Jeśli wybieracie się do Aten i szukacie polecanych, sprawdzonych restauracji, to koniecznie zajrzyjcie do Poszli Pojechali. Ja niestety znalazłam tego posta dopiero po naszym powrocie do Polski i aż mi ślinka pociekła przeglądając ich zdjęcia. Ale nie ma tego złego. Mam przynajmniej powód by wrócić do Aten. Następnym razem lepiej przygotuję się do wyjazdu. Po pierwsze, zrobię sobie listę restauracji polecanych przez Tati i Michała. Po drugie, przejrzę dokładnie Encyklopedię Kulinarną na Foodwiki. Myślałam że mniej więcej znam grecką kuchnię, ale niektóre pozycje w menu były dla mnie zagadką. Co prawda w ścisłym centrum kelnerzy świetnie mówią po angielsku i opisanie dania nie sprawia im problemu. Jednak jest sporo knajp w których nie dowiesz się niczego (no chyba że mówisz po grecku). W zakładce Kuchnia Grecka, znajdziecie obszerny opis najpopularniejszych dań, ale też trochę historii, ciekawostki o nawykach żywieniowych greków, mini słowniczek i co chyba najfajniejsze- przepisy! Wszystko dopełnione pięknymi zdjęciami potraw.

Więc jak tam moi drodzy? Kiedy ruszacie do Aten? A może już byliście? Zauroczyło was to miasto tak samo jak nas? Bo my czujemy niedosyt i przyznam, że regularnie śledzę promocje na bilety lotnicze, by polecieć tam raz jeszcze. Może tym razem uda się na dłużej 🙂

Unable to display Facebook posts.
Show error

Error: Error validating application. Application has been deleted.
Type: OAuthException
Code: 190
Please refer to our Error Message Reference.

 

Next Post

  • Bea Miko

    Pięknie 🙂 W Atenach jeszcze nie byłam ale może przy następnych odwiedzinach to się zmieni. Grecja jest cudowna ,uwielbiam 🙂

    • Sprawdź koniecznie! Bardzo klimatyczne miasto 🙂

  • Urszula Dębska

    Byliśmy w Grecji i w sumie uważamy, że w Polsce jest dużo piekniej. Plus za długo leżeliśmy na słońcu i były przykre konsekwencje 🙁

  • Ostatecznie, to chyba były całkiem fajne urodziny! I bardzo intensywny weekend 🙂

  • Justyna Aneta Rutkowska

    Niesamowite zdjęcia, zazdroszczę wam widoków 🙂

    Blog modowy – sukienkiinietylko.pl

© 2018 Wiśnione

Theme by Anders Norén